„Pamiętajcie o ogrodach. Przecież stamtąd przyszliście. W żar epoki użyczą wam chłodu. Tylko drzewa, tylko liście…”. Słowa piosenki sprzed lat, autorstwa Jonasza Kofty, ciągle są aktualne. Globalne ocieplenie, spowodowane beztroską człowieka musi być, teraz, przez niego czyli każdego z nas – zatrzymane. Ratować ziemię to obowiązek moralny.” To słowa Ewy Marynowskiej, która w tym artykule dzieli się z nami swoją miłością do zieleni. Kontakt z naturą może być dla nas najlepszym antidotum na wszelkie dolegliwości! Wystarczy dosłownie kilka minut w lesie lub nad wodą, aby zacząć odczuwać większy spokój, a nasz kortyzol i rozbiegane myśli zaczynają się stabilizować. To ogromna moc, z której większość nas nie korzysta! Poniżej prezentujemy tekst autorki, która dzieli się z nami swoją pasją do ogrodnictwa i zachęca nas do obcowania z zielenią.
„Miłość do ogrodnictwa przypomina raz zasiane nasiono, które nie ginie.”
To słowa Gertrude Jekyll, powszechnie znanej w Wielkiej Brytanii – kraju tysięcy ogrodów wiejskich i
przydomowych ogródków w mieście. Zachowały się zdjęcia: w młodości szczupła z ciemnymi włosami
rozdzielonymi przedziałkiem na środku i w ciemnej sukni z szerokimi rękawami oraz pełną fałd spódnicą
z jedwabnej tafty. Urodziła się w 1843 roku w Londynie, jako piąte z siedmiorga dzieci Edwarda Jekyll i
Julii, z domu Hammersley. To bardzo dobra rodzina o duńskich korzeniach, mająca w kilku pokoleniach
prawników, bankierów i żołnierzy.
W pięć lat później jej rodzice przeprowadzili się na wieś do Surrey, pełnego jezior i sosnowych lasów. Był
to raj dla dzieci – zachowany we wspomnieniach, napisanych wiele lat później przez Gertrude. Jako
osiemnastolatka wraca do Londynu na studia w South Kensington of Art, gdzie uczy się malarstwa, a
także anatomii, botaniki i optyki. Zgłębia naukę o kolorach, która w przyszłości pozwoli jej na odkrycie
„migotania” barw kwiatów, powstałego pod wpływem zainteresowania malarstwem wielkiego artysty
J.M.W. Turnera. Z malarstwa w pełnym wymiarze musiała zrezygnować z powodu słabego wzroku, ale
fotografię będzie uprawiać przez całe życie.
„Jeśli masz ogród i bibliotekę masz wszystko, czego potrzebujesz.”
Cicero

Migotanie kolorów
Powstaje nowy dom dla rodziny, a wokół niego ogród, autorstwa Gertrude, który cieszy się tak wielką
sławą, że wielu ekspertów przyjeżdża, aby go oglądać. Został urządzony zgodnie z założeniami ruchu
Arts & Crafts sformułowanego przez Johna Ruskina i Williama Morrisa. Propagował kult wiejskiego
ogrodu, gdzie sadzono typowe i znane rośliny i kwiaty: bratki, nagietki i róże. Dobierano kolory, w
sposób, który dopiero teraz staje się bliższy w naszych ogrodach: czerwień łączono z różem, fioletem i
fuksją – w ten sposób powstawało właśnie wrażenie migotania kolorów.
Rok 1889 był dla Gertrude przełomowy, bo spotkała 20 – letniego, początkującego architekta Edwina
Lutyens (1869-1944). Współpracę zaczęli od projektu domu Gertrude, nazwanego Munstead Wood,
stojącego vis a vis domu jej matki. Zaplanowano budowę z kamienia i cegły z założeniem, że dom nie ma
wyglądać jak nowy, ale jednocześnie ma być nowoczesny, oddający ducha Art & Crafts. Istnieje do dziś i
można zobaczyć zarówno rezydencję, jak i ogród na zdjęciach.
Tę niezwykle owocną pracę opisała w dwóch książkach „Las i Ogród” i „Dom i Ogród”, ilustrowanych jej
zdjęciami. Kreatywny zespół nazywany Jekyll – Lutyens współpracował przy wielu sławnych
realizacjach: Lutyens projektował wspaniałe wiejskie rezydencje, a Gertrude ogrody, wypełnione jego
drewnianymi meblami. Oboje byli na tyle sławni, że przedstawiano ich wspólną pracę w karykaturach:
ona z łopatą, on z liniałem stoją nad wykopanym dołem. Zaprojektowała ponad 400 ogrodów, a także
stworzyła nowy gatunek róż. Odkryłam te róże w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie. Niezwyczajne: o
szerokich, płaskich kwiatach, przypominających rozety w kolorze purpury oraz intensywnym zapachu, który służy do wyrobu perfum. Wyhodowane przez Dawida Austina (1926), który poprzez krzyżowanie
starych odmian ze współczesnymi otrzymał róże, które nazwał angielskimi. Odmiana Gertrudy Jekyll nosi
nazwę jej domostwa – Munsted Wood.

Grzebanie w ziemi i sadzenie roślin podnosi poziom serotoniny!
Kiedy byłam nastolatką mama posyłała mnie do ogrodnika po róże. W małym kantorku miał afisz: „Jeśli
chcesz być szczęśliwy dwa dni – upij się, jeśli chcesz być szczęśliwy dwa miesiące – ożeń się, jeśli
chcesz być szczęśliwy całe życie – zostań ogrodnikiem.”
W ziemi, jak mówią badania, znajdują się bakterie Mycobacterium vaccae. To „przyjazna” bakteria, która
aktywizuje grupy neuronów w mózgu do produkcji serotoniny. Teraz łatwo zrozumieć dlaczego dzieci
uwielbiają się brudzić i bawić się w błocie. Nie należy im tego zabraniać, a wręcz przeciwnie – dołączać
do nich.
Nie masz ogrodu? Ja też nie mam, ale go sobie tworzę wokół naszej kamienicy. Kiedy ponad 10 lat temu tu się sprowadziłam, z własnej inicjatywy kupiłam siedem krzewów bluszczu, który został posadzony wzdłuż płotu, aby odgrodzić nas od spalin. Co roku podwiązywałam nowe gałązki do metalowego ogrodzenia, aby pięły się wyżej. Powstała zimozielona gruba i piękna kurtyna. Sąsiedzi z naprzeciwka poszli moim śladem. Niedługo, wczesną wiosną, będę wraz z ogrodnikiem przygotowywać ziemię pod zasianie łąki. Kwieciste łąki są coraz częściej siane w miastach, bo wyglądają bardzo ładnie, przyciągają pszczoły i wymagają znacznie mniej strzyżenia niż trawniki.
Ewa Marynowska

Nie masz ogrodu? Posadź kwiaty w skrzynce ma oknie. I to niemożliwe? Stwórz półkę z roślinami,
najlepiej vis a vis łóżka, abyś mogła na nie patrzeć. Od pewnego czasu wiadomo, że doniczkowe rośliny
oczyszczają powietrze z toksyn. Rację miały nasze babcie, które kupowały paprotki i geranium. Teraz
prym wiedzie bardzo moda monstera. Szybko się rozrasta i może osiągnąć nawet 3 m wysokości. Można
eksperymentować z roślinami zwisającymi: takimi jak bluszcz, cisus, filodendron i zielistka. Wszystkiego
zielonego.
Zdjęcia:
Pexels.com




















