Każdy z nas słyszał o zakażeniach grzybiczych, ale czym właściwie one są? Mało mówi się o objawach oraz o tym, jak poważne konsekwencje mogą powodować. Choć zdarzają się one pozornie rzadko, to problem może dotknąć każdego z nas. Jedną z najlepszych pożywek dla grzyba jest cukier, jednak istnieje wiele innych możliwości przedostania się grzyba w głąb organizmu, a narażony może być dosłownie każdy, zarówno niemowlę, jak i osoba starsza. Czasem wystarczy chwila nieuwagi lub brak odpowiedniej sterylności, aby nawet w szpitalu mogło dojść do zakażenia!
Czym jest Candida?
Drożdżaki z rodzaju Candida wywołują kandydozę, czyli infekcję grzybiczą. Grzyby te naturalnie bytują w naszym organizmie, ale w pewnych sytuacjach, takich jak osłabienie odporności lub podczas przyjmowania antybiotyku, mogą nadmiernie się namnażać, powodując stan zapalny. U chorych pacjentów najczęściej wykrywany jest w jamie ustnej, spojówkach, nosie, uszach, ale także w narządach wewnętrznych1. Candida albicans jest czwartą co do częstości przyczyną zakażeń krwi w szpitalach. Pierwsze trzy miejsca zajmują bakterie: paciorkowce, gronkowce i enterkoki. Najprawdopodobniej dlatego, powszechnie sądzi się, że bakterie są gorsze, groźniejsze i problematyczne, a grzyby to sprawa marginalna. Zapewne z tego powodu mamy ok. 100 antybiotyków przeciwbakteryjnych i zaledwie 10 antybiotyków przeciwgrzybiczych. Warto wiedzieć, że antybiotyki przeciwbakteryjne nie niszczą grzybów i odwrotnie. Infekcja bakteryjna (jak w przytoczonym artykule opisuje dr Mirosław Mastej2, to namnażanie się komórek bakterii za sprawą składników podłoża, tyle tylko, że w organizmie żywym gospodarza podłoże (pożywka) zmienia się szybko – zależnie od tego, co zjemy.
W toku ewolucji organizm człowieka naturalnie wytworzył obronę przed wszystkimi grzybami, nie tylko Candida. Ta bariera u zdrowego człowieka jest tak silna, że żadne komórki grzybów nie powinny być w stanie dotrzeć do naszej krwi. Pierwszą linią obrony jest skóra i błony śluzowe naszych dróg oddechowych, cały przewód pokarmowy oraz wszystkie „otwory” naszego ciała czyli nozdrza, uszy oraz oczy. W tym miejscach główną barierą jest odpowiednie pH oraz biofilm lipidowy, a także warstwa śluzu pełna przeciwciał typu IgA. U dobrze odżywionej, zdrowej osoby zazwyczaj ta pierwsza linia obrony wystarcza. Zapewne to dlatego w podręcznikach medycznych sprzed 40-50 lat grzyby uznawano za mało szkodliwe. Jednak od tego czasu w medycynie nastąpiły ogromne zmiany: w szpitalu pacjenci mają wkłuwane wenflony i cewniki, pozostające tam nawet kilka dni, w serca są wszczepiane zastawki, a zniszczone miażdżycą tętnice zastępują sztuczne protezy. Mimo zachowywania najwyższej sterylności w szpitalach, niestety ryzyko wprowadzenia patogenu do krwi nadal pozostaje. Może do tego dojść poprzez brudną dłoń personelu, opatrunek, bieliznę szpitalną lub nawet powietrze! Problem ten jest znany jako zakażenia wewnątrzszpitalne, a Candida albicans zajmuje 4. miejsce na liście takich patogenów. Warto dodać także przeszczepy narządów oraz chemioterapię i radioterapię u pacjentów onkologicznych, co również osłabia naturalną odporność i ułatwia zakażenia.

Pewne gatunki bakterii w organizmie służą nam trzymając w równowadze całą mikrobiotę w jelitach, na śluzówkach czy skórze. Wybicie bakterii nierozważnie stosowanymi antybiotykami zaburza tę równowagę na korzyść grzybów.
Co złego może zrobić nam candida?
Jednym z najprostszych przykładów kandydozy są afty! Jej pierwsze opisy sięgają czasów Hipokratesa. Jednak dopiero w poprzednim wieku dowiedziono, że afty powodowane są właśnie przez Candida albicans, a co za tym idzie mogą one powodować rozleglejsze infekcje jamy ustnej i gardła. Objawy kandydozy mogą być lokalne, czyli związane z miejscem powstania kolonii (grzybni), a więc w jamie ustnej będzie to ból i pieczenie w miejscu afty, lub na policzku czy języku, co w konsekwencji doprowadzi do problemów z piciem, gryzieniem i mówieniem; zmniejszy się produkcja śliny, a kąciki ust zaczną pękać. W przypadku kandydozy przełyku i jelit bardzo częstym objawem jest zgaga, a zjedzenie nawet niewielkiej ilości pokarmu wywołuje ból. Raczej nie zdarza się, aby kandydoza powstała w żołądku, gdyż jego pH, które jest mocno kwaśne, jest zabójcze dla wszystkich grzybów. Poza lokalnymi objawami kandydoza może powodować całą listę „dziwnych” i nietypowych objawów ogólnych. Na ten moment wiadomo, że najprawdopodobniej wynika to z substancji chemicznych, która Candida potrafi wyprodukować i uwolnić do naszego organizmu. Do tej pory opisano kilkanaście przypadków, gdzie candida potrafiła wytworzyć alkohol etylowy, co prawda w niewielkich ilościach, jednak wystarczyło do tego, aby osoba zakażona była w stanie upojenia alkoholowego! Znane były także przypadki, gdzie ten podstępny grzyb produkował kortyzol lub toksyczne substancje, które powodowały bóle głowy, osłabienie wzroku lub nasilenie objawów cukrzycy!

Częste spożywanie słodyczy to najszybsza droga do zagrzybienia!
A praktycznie każdego kto, jest już zagrzybiony, ciągnie do słodkiego jeszcze bardziej. Mechanizm ten najprawdopodobniej związany jest ze zmianami hormonalnym, które, jak już wcześniej wspominaliśmy, potrafi wywołać Candida jak np. zwiększenie kortyzolu lub obniżenie poziomu serotoniny.
W artykule dr Mirosław Mastej opisuje również bardzo ciekawy przypadek choroby, którą rzadko kto powiązałby z grzybami: „Jeśli traficie na lekarza uznającego Candidę za możliwy patogen (i mającego wiedzę przynajmniej na poziomie tych moich dwóch felietonów o grzybach), to diagnostyka jest prosta i łatwa, choć początkowo czasochłonna. Pierwszym krokiem jest dokładny wywiad, rozmowa z pacjentem. Czasem zajmuje nawet 2 godziny. Wszystkie objawy, obecne, przeszłe (nieraz sprzed lat, z dzieciństwa!), nawet pozornie nieistotne dla pacjenta muszą być omówione. Nie sposób pokazać tutaj całej listy pytań, jakie warto i trzeba zadać w takim wywiadzie. Im więcej lekarz wie, tym łatwiej ocenić, czy jest to kandydoza i, co może ważniejsze, jak zaawansowana klinicznie ona jest. Przykładowo: objawy trwają od lat, okresowo wracają, okresowo zanikają, a prapoczątek jest w dzieciństwie, kiedy to zdarzały się częste anginy i leczono seriami antybiotyków przez kilka lat. Anginy nie wracają już od 20 lat co prawda, ale jak wiele wskazuje dysbioza zaczęła się właśnie w dzieciństwie i wtedy Candida się rozpanoszyła. Okresowo organizm ją opanowuje, ale nie jest w stanie sam całkowicie jej zabić. Candida to prymitywna, ale biologicznie mocna istota, która chce po prostu żyć. Złotym standardem w diagnostyce jest badanie mikrobiologiczne.”
Jakie są typowe objawy dla poszczególnych narządów?
Skóra i śluzówki: objawem najczęściej będzie białe, wilgotne, śliskie, połyskujące nacieczenie, możliwe do oderwania. Jeśli doszło do rozrostu grzybni, to pod spodem zobaczymy krwawienie, gdyż część grzybni po prostu wrosła w skórę. Zakażenie lokalne skory w miejscach wilgotnych i ciepłych (pachwiny, pachy, bruzda międzypośladkowa, powierzchnia za uszami) ma charakter wyprzeń i czerwonego rumienia, czasem z drobnymi pęcherzykami. Do tego dochodzi świąd i chęć drapania.
Pochwa: Lokalna infekcja w pochwie będzie objawiać się upławami (wyciekiem) białego, gęstego, przypominającego zsiadłe mleko, serowatego śluzu. Jest to mieszanka naturalnego śluzu pochwy z komórkami grzyba i licznymi komórkami obronnymi. Wydzielina ta jest z reguły kwaśniejsza niż naturalnie kwaśne pH pochwy, a zakwaszenie jest wynikiem zniszczenia, naturalnych, fizjologicznych dla pochwy, bakterii Lactobacillus. Typowy jest cuchnący, rybi zapach upławów.
Drogi oddechowe i płuca: Jeśli dojdzie do zajęcia dróg oddechowych i płuc, będziemy mieć kaszel, odpluwanie serowatych, grudkowatych, ciągnących się białawych fragmentów wydzieliny śluzu zmieszanego z grzybnią. Kaszel może być męczący i często bez wydzieliny, ale mamy uczucie, że „coś tam jest i nie chce się oderwać”. Tak się dzieje, gdyż to nie jest mokry, wilgotny śluz jak przy zakażeniu wirusowym czy bakteryjnym, ale zmiany są po prostu mocno zrośnięte ze ścianą oskrzela czy tchawicy. Lekarz może osłuchowo wykryć dokładnie takie same dźwięki, jak przy zapaleniu oskrzeli czy nawet płuc. Możliwa jest także gorączka, napadowe, nocne poty, ogólne osłabienie organizmu wynikające z niedotlenienia (płuca nie pracują przecież idealnie).
Oczy: Zajęcie oka i powiek może dawać zapalenie rogówki, spojówek czy tzw. gradówkę („jęczmień”) – Candidę należy brać pod uwagę przy braku poprawy po stosowaniu kropli z antybiotykiem przeciwbakteryjnym. Często objawem jest suche oko, co świadczy o zajęciu gruczołów produkujących łzy i śluz oczny (produkowany przez specjalne, inne niż łzowe gruczoły w powiece górnej, a zbudowane z tzw. komórek kubkowych będących idealną siedzibą dla Candidy).
Odbyt: często mylnie diagnozowanym objawem lokalnej grzybicy jest również świąd odbytu. Zazwyczaj rozpoznaje się hemoroidy (u dorosłych) i owsicę (u dzieci), tymczasem przeważnie to grzybnia Candidy – zwłaszcza, gdy świąd nie jest zlokalizowany w głębi odbytu (2-3 cm) i wyżej w odbytnicy, lecz niejako wychodzi na kilka centymetrów na skórę w bruździe międzypośladkowej. To grzybnia, która się rozprzestrzenia, a nie hemoroidy. Hemoroidy, czyli żylaki odbytu są zlokalizowane w samym pierścieniu odbytu. Tak więc rozleglejszy świąd, tkliwość przy korzystaniu z nieco szorstkiego papieru toaletowego lub czasem nawet najdelikatniejszego „aksamitno-welwetowego”, to sygnał do rozważenia kandydozy odbytu3.

Niestety to nie wszystko, gdyż okazuje się, że Candida może także wpływać na mózg, od koordynacji ruchowej, aż po nasze emocje. Jedną z lepiej poznanych szkód jest zmniejszenie produkcji serotoniny w ścianie jelit. Zaburza to perystaltykę jelit: tak, jakby Candida „chciała” wydłużyć proces trawienia, mieć dłużej dostęp do pełnego pokarmu wnętrza jelita. Dodatkowo zmniejszenie ruchów perystaltycznych ułatwia grzybowi utrzymanie się i wżeranie w śluzówkę jelit. Dlatego w niektórych przypadkach chory wymaga nawet przyjmowania leków przeciwdepresyjnych zwanych inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny. Z drugiej strony wyleczenie (lub ograniczenie kandydozy jelitowej) przynosi spektakularną poprawę nastroju czy nawet wyjście z depresji. Zjawisko to wymaga dokładniejszego zbadania, ale wiele wskazuje na to, że poprzez zablokowanie produkcji serotoniny przez Candidę w jelicie cierpimy na depresję.
Zespół jelita drażliwego, a może jednak SIBO?
Bardzo często słyszymy o zespole jelita drażliwego, a w telewizji oglądamy reklamy, które proponują leki na tę dolegliwość, podczas gdy niestety nadal zbyt mało mówi się o SIBO oraz SIFO. Nadmierny rozrost bakterii w jelicie cienkim to SIBO (z angielskiego Small Intestine Bacterial Overgrowth), natomiast nadmierne rozmnożenie grzybów (m.in. właśnie Candida), to SIFO. Obie sytuacje są możliwe u jednego chorego! Nie ma zbyt wielu danych statystycznych na ten temat, ale uważa się, że Candida albicans wywołuje inwazyjną, kliniczną postać infekcji częściej w jelicie cienkim niż w jelicie grubym. Zatem SIFO należy rozumieć jako kandydozę jelita cienkiego. Ten grzyb zwykle dominuje, choć teoretycznie mogą w SIFO brać udział inne grzyby. Co ważne, jak podkreśla sam dr Mastej, wiele statystyk pokazuje, że osoby po przebytej antybiotykoterapii przeciwbakteryjnej na 100% mają Candidę w jelitach.
„Środowisko medyczne, ale też i sami chorzy nie zwracali do niedawna szczegółowej uwagi na SIFO. Często od dzieciństwa wiele osób tak ma, że pewnych pokarmów nie toleruje, nie lubi, nie je, bo powodują u nich wzdęcia, biegunki lub kłucie w brzuchu.. Zrzuca się to na błędy w diecie, różnego rodzaju nietolerancje czy nawet alergie. Z biegiem lat dolegliwości rosną. Szuka się pomocy u lekarzy. Stawia „kapitalne” rozpoznanie Zespołu Jelita Drażliwego (ZJD), które tak naprawdę nie wyjaśnia przyczyn „tej drażliwości”. A być może, że to właśnie SIFO lub SIBO lub oba naraz.”
dr n.med. Mirosław Mastej
Oto 10 przykazań według dr n. med. Mirosława Masteja, w walce z Candidą!

Fot. Pexels.com
Bibliografia:


















